JAK KUPOWAĆ

Zaloguj się lub utwórz konto.
Wybierz produkty.
Wybór płatności i wysyłki

Jeśli potrzebujesz pomocy skontaktuj się telefonicznie (22 213 11 90 wew 101) lub wysyłając email na adres instytut [ @ ] ipjp2.pl . Dziękujemy!

GODZINY PRACY

Pon-Pt 8:00 - 16:00

ZAPOMNIAŁEŚ HASŁO?

*

Beatyfikacja i co dalej?

 

Przekonanie o świętości Jana Pawła II znacznie wyprzedziło beatyfikację. Świętym się zostaje bez dokumentu Kościoła. Dekret ma pokazać ludziom, że droga życia wyniesionego na ołtarze była naprawdę Boża. W tym sensie beatyfikacja jest czymś pięknym i pożytecznym. Wyniesienie na ołtarze może jednak budzić i pewne obawy, że Papież zostanie odrealniony. Święty w naszych wyobrażeniach jest gdzieś tam daleko, na ołtarzach, z aureolą, oprawiony w ramki. Przestaje być żywym człowiekiem, przestaje nas niepokoić, zastyga w heroicznym geście. A przecież Jan Paweł II był człowiekiem z krwi i kości (dzięki Bogu Jego fotografia beatyfikacyjna jest właśnie taka).

Jakiego kultu Jana Pawła II dzisiaj potrzebujemy? Nie tylko trzeba Go podziwiać, lecz także trzeba brać za wzór Jego gesty, czyny, postawy. Nawiązać z Nim kontakt duchowy, jak z żywą osobą, aby przez tajemnicę obcowania świętych móc doświadczyć Jego wstawiennictwa – nie tyle może w wypraszaniu cudów, ile raczej łask świętości i sił do wytrwania w dobrym. Racją kultu świętych jest jedynie ignacjańska dewiza ad maiorem Dei gloriam.

Trzeba także wielkim zbiorowym wysiłkiem podjąć cały dorobek Jana Pawła II, a więc Jego myśli i dzieła, przetłumaczyć na kulturę, na język zrozumiały jak najszerzej. „Wy mi nie klaszczcie, tylko mnie słuchajcie” powiedział Jan Paweł II w jednej z homilii. Tak też się utarło słynne, ale niestety niechlubne powiedzenie, że Polacy Jana Pawła II kochają, ale Go nie słuchają. Czy można kogoś naprawdę kochać, jeśli się go nie zna? A czy można poznać, jeśli się nie słucha?

gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1   

Fot. Dominika Żukowska-Gardzińska

GÓRA